Srebrna Góra (326 m.n.p.m.) to jedno z najwyższych wzgórz w okolicach Krakowa. Na jej zboczach znajdziemy florystyczny rezerwat przyrody – Bielańskie Skałki, pozostałości baterii artylerii ciężkiej, powstałej tu jeszcze w XIX wieku, a także drugą co do wielkości winnicę w Polsce, zajmującą  południowe i południowo-zachodnie stoki.

Najbardziej niezwykłym jednak i interesującym miejscem związanym ze Srebrną Górą jest erem kamedułów na szczycie wzniesienia. Od charakterystycznych białych habitów mnichów pochodzi nazwa rejonu miasta, w którym się znajduje – Bielany.

Pustelnicze zgromadzenie zostało sprowadzone do Polski przez marszałka wielkiego koronnego Mikołaja Wolskiego w 1603 roku. Ufundował on erem wraz z kościołem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, wybudowane w stylu barokowym. Lokalizacja ta była wówczas idealna dla mnichów poszukujących oddalonego od cywilizacji i „świata” miejsca, gdzie mogliby w całości oddać się kontemplacji Boga. Dziś bardzo wyraźnie słychać tu hałas wielkiego miasta, a donośne syreny krakowskich karetek mieszają się z dźwiękiem klasztornych dzwonów. Wciąż jednak można odnaleźć tu spokój, choćby wypatrując widoku Tatr, które przy odpowiedniej pogodzie można dojrzeć na horyzoncie.

Kameduli są zakonem monastycznym pustelników żyjących według surowych zasad opartych na regule św. Benedykta. Pierwszy erem w Camaldoli we Włoszech (stąd nazwa kameduli) miał zostać założony w 1012 roku przez świętego Romualda, który poszukiwał radykalnej drogi do świętości.

Mnisi mieszkają w domkach-pustelniach lub w pojedynczych celach klasztornych. Spotykają się jedynie podczas mszy świętej, modlitw i kilku posiłków w ciągu roku spożywanych wspólnie w refektarzu. Praca, modlitwa, lektura, kontemplacja, pokuta, post, samotność, zachowywanie milczenia, mają służyć pełnemu zjednoczeniu z Bogiem.

Dzień w klasztorze rozpoczyna się o godzinie 3.30 i przeplatany jest modlitwami odmawianymi wspólnie w kościele, samotnymi duchowymi rozważaniami w swoich celach i pracą fizyczną. Erem stanowi osobliwy mikroświat, w którym każdy ma wyznaczoną rolę. Jeden z braci jest ogrodnikiem, jeden furtianem, inny kucharzem zaspokajającym potrzeby kulinarne nie tylko innych braci, ale i gości, którzy mogą odbyć tutaj wyjątkowe rekolekcje w ciszy. Co ciekawe, mnisi są również wegetarianami.

Zakonnicy mają cały czas zachowywać milczenie rozmawiając jedynie wtedy, gdy to jest niezbędnie konieczne, a i to na uboczu i półgłosem. Jedynie trzy razy w tygodniu – we wtorki, czwartki i soboty – mogą pozwolić sobie na krótką rozmowę. Pięć razy w roku wszyscy zakonnicy mają specyficzne wakacje: wspólnie opuszczają erem i udają się na wycieczkę. W taki dzień zostaje zwykle w klasztorze jeden zakonnik, aby doglądać gospodarstwa. Poza tym w klasztorze nie ma żadnych mediów, zakonnicy nie mają żadnych urlopów, nie mają prawa do odwiedzin rodziny. Wszystko to ma służyć stałemu skupieniu. Kobiety w ogóle mają zabroniony wstęp do klasztoru, z wyjątkiem zaledwie kilku dni w roku.

Wokół zakonu narosło też sporo mitów i legend. Według nich bracia przy każdym spotkaniu mieli mówić do siebie memento mori pamiętaj o śmierci, a nocą, zamiast w łóżkach, spać w trumnach. W rzeczywistości jednak, nawet po swojej śmierci, bracia nie trafiają do trumien, ponieważ ich ciała umieszczane są w niszach, znajdujących się w podziemiach kościoła.

Jan Paweł II, który nazywał kamedułów piorunochronem Krakowa, odwiedził klasztor w 2002 roku, podczas swojej ostatniej pielgrzymki do Polski:

Ilu was jest? – zapytał papież. – Siedmiu – odpowiedział ojciec Ambroży, przeor kamedułów na Srebrnej Górze. – Jest was mało tu i na całym świecie. Będę modlił się za powołania dla waszego zgromadzenia (…). Bywałem tu wiele razy jako kapłan, biskup, kardynał. Miałem tu pierwsze zamknięte rekolekcje dla kleryków w 1948 lub 1949 roku. Myślałem, że oni w nocy spali, a oni całą noc się modlili… – mówił papież podczas spotkania w eremie na Srebrnej Górze.

Erem kamedułów jest miejscem wyjątkowym, jakby pochodzącym z innych czasów i należącym do innej rzeczywistości. Dziś na całym świecie istnieje zaledwie dziewięć takich klasztorów. Mnisi żyją wciąż tym samym rytmem, jakim żyli tysiąc lat wcześniej ich poprzednicy. Samotnie, w bliskości natury, w świecie przepełnionym modlitwą i fizyczną pracą. Zaś na drewnianej ławce, która znajduje się w lesie znajdującym się w obrębie klasztornych murów, ktoś wyrył napis – Nigdy nie jesteśmy samotni – Bóg zawsze jest z nami.

 

Oceń artykuł
Sending
User Review
5 (1 vote)