Klątwa Matejki. Potępiony Teatr im. Słowackiego

Strona główna » Klątwa Matejki. Potępiony Teatr im. Słowackiego

Przyciąga wzrok turystów, nie pozostawiając Krakowian obojętnymi. Teatr im. Juliusza Słowackiego stoi pomiędzy plantami, a dworcem centralnym. Zaliczany jest do najpiękniejszych polskich teatrów. Mimo to, jego początki były dalekie od ideału. Panowała gęsta atmosfera i kłótnie, które dotarły aż do Wiednia. Klątwa oraz ostra krytyka. A zaczęło się niewinne.

Kraków od wieków przyciągał artystów, do miasta przybywały wędrowne trupy teatralne, zespoły taneczne, liczni poeci oraz malarze. Ukończony w 1801 roku teatr u zbiegu ul. Jagiellońskiej i Szczepańskiej, rychło zaczął sprawiać problemy. Widzowie marzli na nieogrzewanej widowni i dla chwili ciepła trzymali w rękach pieczone ziemniaki. Z powodu braku elektryczności, istniało ryzyko pożaru, roznosiły się choroby, a budynek zaczął grozić zawaleniem. Konserwacja placówki ciągnęła się latami, a Kraków nadal nie miał reprezentacyjnego gmachu teatralnego.

Zamieszanie o lokalizację

Do akcji wkroczył słynny fotograf tamtego okresu – Walery Rzewuski (to jemu zawdzięczamy pierwsze zdjęcia Tatr), który w 1872 roku złożył wniosek o wybudowanie nowego teatru. Rozpoczęły się dyskusje, gdzie postawić nowy, okazały budynek. Rozważano Kleparz i plac Biskupi. Stanęło na placu św. Ducha, gdzie znajdował się średniowieczny kompleks klasztorny duchaków wraz ze szpitalem oraz kościół św. Ducha. W tych starych murach od lat istniały lokale usługowe, niewielkie fabryki oraz funkcjonował miejski areszt. Trzeba było je zburzyć. Był tylko jeden problem – budynki były objęte specjalnym protektoratem komisji do spraw ratowania reliktów przeszłości.

Kościół św.Ducha. Dzisiaj stoi tam Teatr im. Juliusza Słowackiego

Kościół św. Ducha podczas rozbiórki, koniec XIX wieku

Miasto niewiele sobie z tego robiło i rozpoczęło swój plan zrównywania dawnego klasztoru z ziemią. Ale część obywateli nie zamierzała tak łatwo odpuścić. W obronie zabytków stanęli profesorowie uniwersyteccy, między innymi Fryderyk Zoll i Karol Estreicher. Walczyły też wiedeńskie stowarzyszenia ochrony zabytków. Dołączyli się też artyści. Najgłośniej było o Janie Matejce.

Klątwa Matejki. Malarz w akcie protestu

W 1893 roku Jan Matejko był uznanym malarzem i rektorem krakowskiej Szkoły Sztuk Pięknych (dzisiejsza ASP). Liczono się z nim w Krakowie. Był nawet honorowym obywatelem miasta. Poklasztorne budynki leżały mu na sercu, dlatego rozpoczął kampanię na rzecz ich ratowania. Sprzeciwiał się rozbiórce na drodze oficjalnej. Nie zadziałało. Zaproponował wykupienie nieruchomości. Gdyby mu się udało, dzisiaj na placu św. Ducha turyści odwiedzaliby muzeum artysty. Chciał umieścić tam swoją pracownię, magazyn rekwizytów używanych do malowania płócien historycznych oraz autorską galerię. Spełzło na niczym. Budowana Teatru im. Juliusza Słowackiego się rozpoczęła.

Jan Matejko w pracowni

Jan Matejko w swojej pracowni. Źródło: NAC

I dopiero wtedy Matejko narobił prawdziwego zamieszania. Zapowiedział, że do końca swoich dni, nie wystawi w Krakowie żadnego swojego obrazu. W spektakularnym geście obrazy zwrócił dyplom uznania, tytuł honorowego obywatela miasta oraz otrzymane od Rady Miasta berło, symbolizujące jego znaczenie dla sztuki polskiej. Zapowiedział, że jego stopa nie przekroczy progu teatru i w gniewie napisał list, o którym z pewnością plotkowano w Krakowie przez dłuższy czas.

Treść była tak dosadna, a inwektywy w kierunku radnych tak mocne, że odczytano tylko fragmenty. Matejko odwołał się nawet do religii, wieńcząc list tekstem:

„oby kiedyś w ostatniej godzinie zastali Chrystusa Pana miłosierniejszym dla siebie, niż oni okazali się i okażą jeszcze względem czcigodnych murów starego Krakowa”.

To nie był koniec. Jak twierdzili świadkowie wydarzeń, Jan Matejko przeklął teatr. Zapowiedział niepowodzenie podczas budowy oraz chude lata działalności. Odwiedził ukończony gmach tydzień przed śmiercią. Podobno nawet mu się podobał, lecz nie mógł wybaczyć miastu zburzenia murów klasztornych.

Perypetie teatru

Przez kilka lat faktycznie było pod górkę. Wedle anegdoty, pewnego dnia na placu budowy pojawił się zaciekawiony człowiek z prowincji. Obejrzał postępy i nie ocenił ich pozytywnie, bo nieświadomy z kim rozmawia, spytał architekta teatru Jana Zawiejskiego:

-„Panie, czy tu się wali?”

Wkurzony Zawiejski: „Wali! Ale w mordę!”.

Ciekawski człowiek uciekł, a budowę ukończono w 1893 roku. W tym samym roku zmarł Jan Matejko. Dzisiaj jego pomnik stoi nieopodal placu św.Ducha. Pytanie tylko, czy tego by chciał.

Teatr im. Juliusza Słowackiego – perła architektury czy karykatura?

Dzisiaj Teatr im. Juliusza Słowackiego wymieniany jest w czołówce najpiękniejszych teatrów w Polsce. Jednak nie zawsze tak było. Początkowo krakowianie uznali budynek za szkaradny. Zastanawiali się nawet, czy go nie wyburzyć i nie postawić na jego miejscu bardziej reprezentacyjnego gmachu. Alternatywą było posadzenie wysokich topoli, które zasłonią front budynku. Uważano, że architektura teatru jest marną kopią paryskiej opery.

Słowacki wzbudzał też wiele obaw i lęków. Był to pierwszy krakowski budynek ze światłem elektrycznym. Bano się, że wielki dekoracyjny żyrandol spadnie widzom na głowę, narzekano na niewielką przestrzeń dla orkiestry i zbyt ciasne garderoby aktorskie. Zawiejskiemu zarzucano zaniedbanie i obrazę, bo zapomniał stworzyć lożę cesarską.

Może to właśnie klątwa Matejki? W każdym razie nie trwała zbyt długo, bo w 1901 roku w Teatrze im. Juliusza Słowackiego Wyspiański wystawił swoje Wesele i teatr zaczął się rozwijać. Na tych teatralnych deskach odbywały się najważniejsze i najsłynniejsze premiery, a w zespole aktorskim pojawiły się takie sławy, jak Helena Modrzejewska czy Ludwik Solski.

Kurtyna Siemiradzkiego, Teatr im.Juliusza Słowackiego

Kurtyna Siemiradzkiego. Źródło: fot. Archiwum Ilustracji WN PWN SA © Wydawnictwo Naukowe PWN

Będąc w Krakowie, warto odwiedzić Słowackiego, by na własne oczy zobaczyć uznaną dziś za piękną architekturę, zwiedzić garderobę Ludwika Solskiego, zobaczyć spektakl i ujrzeć najsłynniejszą kurtynę w Polsce – kurtynę Siemiradzkiego z końca XIX wieku.

Oceń artykuł
Sending
User Review
5 (1 vote)

About the Author:

Antropolożka kultury, copywriterka i wiecznie ciekawa świata podróżniczka. Wędruje po świecie w poszukiwaniu historii.