Niewielka wioska Ludwikowice Kłodzkie na Dolnym Śląsku, w powiecie kłodzkim, na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie miejsca mało interesującego i nie wartego odwiedzenia. Jedyną atrakcją mogą być mniej lub bardziej podniszczone, częściowo opuszczone, budynki mieszkalne, będące pamiątką po czasach świetności tej okolicy. Jeszcze w latach 70-tych XX wieku w Ludwikowicach Kłodzkich toczyło się życie, ale kiedy zaczęto zamykać okoliczne kopalnie oraz zakłady włókiennicze, miejscowość się wyludniła, a młodzi przenieśli się do większych miast. Wydawać by się mogło, że poszukiwacz najciekawszych miejsc w Polsce nie ma tam co robić… Jednak nic bardziej mylnego. Jest to miejsce pełne tajemnic i teorii spiskowych.

Ludwikowice Kłodzkie częścią kompleksu Riese?

Kompleks Riese był największym projektem górniczo-budowlanym hitlerowskich Niemiec. Góry Sowie stały się tłem dla wielu tajemniczych wydarzeń, które do dzisiaj wywołują wypieki na twarzach miłośników przygód i historii. Riese znaczy “Olbrzym”, co doskonale obrazuje skalę całego projektu, skupiającego się także wokół tworzenia nowych technologii militarnych. Kiedy Armia Czerwona wkraczała na te tereny, hitlerowcy bardzo przyłożyli się do zatarcia wszelkich śladów po swojej działalności i do dzisiaj nie udało się odnaleźć wielu zasypanych przez nich tuneli i kopalni, które być może były ze sobą połączone.

Ludwikowice Kłodzkie leżą w bliskim sąsiedztwie miejsc, które oficjalnie wchodziły w skład kompleksu Riese. Uważano nawet, że miały swój udział w tworzeniu i testowaniu Wunderwaffe, czyli “cudownej broni”. We wsi funkcjonowały dwie filie obozu zagłady Groß-Rosen (8 baraków przy ulicy Ludwikowskiej i 13 baraków przy ulicy Jana Kasprowicza) oraz obóz dla robotników przymusowych. Więźniowie wykorzystywani byli do rozbudowy fabryki Dynamit Nobel AG Mölke i do pracy w fabryce przy produkcji amunicji, a nawet – jak kiedyś podejrzewano – przy budowaniu kompleksu Riese. Z czasem cała akcja obrosła w liczne legendy i trudno było stwierdzić, co jest prawdą, a co funkcjonuje w świadomości ludzi w związku z plotkami. Dopiero w roku 2012 odnaleziono plan budowlany fabryki Dynamit AG i całego terenu z roku 1942, który wraz z bogatym zbiorem dokumentów dotyczących tamtej okolicy jest dostępny w Archiwum Państwowym we Wrocławiu. Dokumenty dostępne są również w CAW, w muzeum Groß-Rosen oraz w archiwach w Pradze i w Bundesarchiv. Zainteresowani tą tematyką mogą sięgnąć do książki Pawła Jeżewskiego Sekrety III Rzeszy w Ludwikowicach Kłodzkich, opartej na wieloletnich badaniach terenowych oraz archiwalnych*.

Jedno jest pewne – w Ludwikowicach Kłodzkich na pewno coś się działo, a obecna ulica Fabryczna była ważnym centrum przemysłowym, z nowoczesną, jak na tamte czasy, elektrownią.

Tragedia kopalni “Wacław”

Ludwikowice Kłodzkie nie zostały wybrane przypadkowo – od XVIII wieku działała tam bowiem kopalnia węgla kamiennego Wenceslaus (Wacław). 9 lipca 1930 roku doszło tam do wyrzutów mas skalnych, które spowodowane były wybuchem metanu oraz dwutlenku węgla, co przypłaciło życiem 151 górników, a kopalnię zamknięto. W latach 1933-1939 została ponownie uruchomiona, jednak z uwagi na zagrożenie kolejnymi wyrzutami eksploatację wstrzymano. Miejsce zostało przejęte przez nazistów, tunele częściowo zalano i to właśnie na terenie kopalni powstała fabryka amunicji, a w sąsiedztwie filie obozu koncentracyjnego.

Chociaż po wojnie próbowano kilkukrotnie powrócić do eksploatacji złóż, to projekty się nie udawały, a wypompowanie wody z zalanych pomieszczeń okazywało się niemożliwe. Finalnie zaniechano prób ze względu na małą opłacalność inwestycji i niebezpieczeństwo. Kto wie, jakie tajemnice zostały na zawsze ukryte pod ziemią?

Dzwon i Muchołapka

Na ziemi za to doskonale widoczna jest tak zwana Muchołapka. Betonowy krąg o sporych rozmiarach “góruje” nad Ludwikowicami Kłodzkimi i można zauważyć go już z drogi. Na temat tej konstrukcji pojawiają się liczne teorie. Jedna z bardziej rozpowszechnionych mówi o tym, że był to poligon do testowania pojazdów pionowego startu, które wchodziły w skład projektu die Glocke, czyli Dzwon. Te latające pojazdy porównuje się do statków UFO, jakie znamy z kultury masowej. Powszechnie wiadomo, że Hitler zafascynowany był nowymi, nieznanymi technologiami militarnymi, wiele głosów twierdzi też, że latające spodki to nic innego, jak hitlerowska technologia. Muchołapka miała ponoć służyć do ich testowania. Inne teorie głoszą, że betonowy krąg miał być cewką na elektromagnesy, służące do testowania pola siłowego.

Według bardziej przyziemnej teorii jest to po prostu pozostałość po podstawie chłodni kominowej. Na korzyść tej teorii przemawia fakt o istnieniu w Polsce kilku podobnych obiektów, w przypadku których wiadomo, że były elementami chłodni kominowej. Na temat obiektu w Ludwikowicach Kłodzkich nie zachowały się żadne oficjalne dokumenty, a każda ze stron przedstawia argumenty sprawiające, że tak naprawdę ciężko jest ustalić, w jakim celu ten betonowy krąg powstał. Większość osób jednak skłania się (albo po prostu chce się skłaniać) ku teorii z testowaniem nowych technologi. W końcu taka wersja wydaje się bardziej ekscytująca niż element elektrowni.

Muzeum Molke

Muzeum Mölke

Pikanterii dodaje fakt, że w okolicach Muchołapki, jak i w okalających Ludwikowice Kłodzkie lasach, znajduje się wiele wejść do bunkrów i tuneli, ale większość z nich jest albo zalana, albo zamurowana, więc ich eksploatacja nie jest możliwa lub bezpieczna. Do tego dochodzą relacje świadków, którzy wspominali niejednokrotnie, że teren wokół dawnej kopalni i Muchołapki został w 1942 roku zamknięty i zaczęły w tym kierunku zmierzać ciężarówki ze sprzętem laboratoryjnym. To co wydarzyło się dalej, pozostaje tylko w sferze domysłów.  

Ludwikowice Kłodzkie znalazły się w 1959 roku na liście miejscowości, które miałyby zostać zbombardowane (przy użyciu bomb nuklearnych) przez Armię USA, gdyby doszło do wybuchu III wojny światowej.

Muchołapkę można zobaczyć z bliska, działa tam obecnie Muzeum Mölke – http://muzeummolke.pl/ – w okresie letnim wejścia z przewodnikiem są organizowane o każdej pełnej godzinie. Bilet normalny kosztuje 12 zł, ulgowy 10 zł. Organizowane są także wejścia grupowe.

Inne zabytki Ludwikowic Kłodzkich

Po ekscytującym dniu spędzonym na odkrywaniu tajemnic, warto znaleźć chwilę na poznanie tej miejscowości z innej strony:

  • Pierwsze wzmianki historyczne o Ludwikowicach Kłodzkich pochodzą z połowy XIV wieku.
  • Znaleziono na tym terenie rzymskie monety pochodzące z II w n.e.
  • Będąc w okolicy warto zobaczyć kościół pw. Św. Michała Archanioła, wybudowany na początku XVIII wieku w stylu barokowym, z późnogotyckimi i renesansowymi elementami wewnątrz.
  • Ciekawym obiektem jest także willa przy ulicy Głównej 24, pochodząca z początku XX wieku.
  • W miejscowości działa Muzeum Ziemi Sowiogórskiej, mieszczące się w dawnym kościele ewangelickim. Charakterystyczny budynek z czerwonej cegły stoi przy ulicy Głównej 65. W muzeum można podziwiać eksponaty związane z Górami Sowimi, a także… silnikiem V-7, wchodzącym w skład projektu Wunderwaffe. Wizyta w Muzeum może stanowić doskonały początek zwiedzania całego kompleksu Riese i poznawania jego sekretów.

Nawet najmniejsze miejscowości miewają swoje tajemnice i niezwykłe historie. Kto wie, może któregoś dnia poznamy całą prawdę o tym, co wydarzyło się w Ludwikowicach Kłodzkich?

________

*Dziękujemy Panu Tomaszowi Łyszczarczykowi za informacje uzupełniające.

Sending
User Review
2.5 (2 votes)