Styczeń 1945 roku. Ewakuacja poligonu Heidekraut na obrzeżach Borów Tucholskich. Niemiecka załoga w pośpiechu likwiduje sprzęt, zabierając ze sobą tajemnicę, której do dziś nie rozwiązano do końca.

Nadejście Armii Czerwonej po raz kolejny pokrzyżowało plany Niemców, testujących tu swoją najgroźniejszą, ściśle tajną broń. Pół roku wcześniej, ze względu na zbliżający się front, poligon doświadczalny dla rakiet V2 przenieśli do borowiackiego Wierzchucina z Pustkowa koło Dębicy. Pomimo niedługiego czasu funkcjonowania, na miejsce przetransportowali łącznie aż 320 pocisków.
Peenemünde, Start einer V2

Startująca rakieta V2 (fot. Wikimedia Commons)

 

 

Pocisków, które niemal zmieniły losy II wojny światowej. V2 były jednymi z najbardziej zaawansowanych konstrukcji swojego czasu. To pierwsze rakietowe pociski balistyczne i pierwsze obiekty, które weszły w przestrzeń kosmiczną. Nie wszyscy jednak wiedzą, jak bardzo ich losy związane są z polskimi ziemiami.

 

VLUU L310W L313 M310W / Samsung L310W L313 M310W

 

Wrzos

Wierzchucin był trzecią z kolei lokalizacją testów rakiet V2. Swoją nazwę poligon Heidekraut zawdzięczał wrzosowi, którego mnóstwo rośnie w tutejszych lasach. Jak to się jednak stało, że niewielka, borowiacka wieś zainteresowała hitlerowców? Najpewniej zadecydowały trzy czynniki – odległość od frontu, położenie w odludnych Borach Tucholskich i obecność linii kolejowej z Bydgoszczy, gdzie prawdopodobnie montowane były elementy tej śmiercionośnej broni.

Czym jednak poligon w Wierzchucinie wyróżnia się na tle pozostałych miejsc, w których testowano V2? Przede wszystkim ilością wystrzelonych rakiet. Choć według oficjalnych dokumentów wystrzelono stąd około tyle pocisków, co pod niemieckim Peenemünde, według historyków było ich znacznie więcej. Świadczy o tym fakt, że wyrzutnie w Wierzchucinie były mobilne, co znacznie przyspieszało proces wystrzału rakiet. Nie wiadomo jednak, jak wiele rakiet zostało wystrzelonych z Heidekraut, bo całe przedsięwzięcie było ściśle tajne i nie zachowała się żadna dokumentacja.

 

VLUU L310W L313 M310W / Samsung L310W L313 M310W

Kilkumetrowy lej po wybuchu rakiety

 

Ślady przeszłości

Niezbyt uważny turysta, wędrując dziś po terenie poligonu, prawdopodobnie mocno się rozczaruje. Wycofujący się Niemcy nie zostawili żadnych urządzeń służących do wystrzału rakiet, a najwięcej informacji o działaniu poligonu dostarczają badania archeologiczne.

Nie znaczy to jednak, że w Wierzchucinie nie zachowały się ślady świadczące o historii tego miejsca. Szczególną uwagę zwróćcie na leje po rakietach, które spadły tuż po starcie. Największy i najłatwiejszy do znalezienia jest ten zlokalizowany we wsi Lisiny, około 3 km od Wierzchucina. Znajdziecie go bez problemu, bo jest widoczny z drogi i oznaczony drogowskazem.

 

VLUU L310W L313 M310W / Samsung L310W L313 M310W

XIX-wieczny, poniemiecki cmentarz na szlaku

 

Szlakiem V2

Najlepiej dotrzeć do niego czerwonym szlakiem pieszym wiodącym dookoła wierzchucińskiego poligonu. Tym bardziej, że wzdłuż trasy umieszczone są tablice, dzięki którym dowiecie się, jak prawdopodobnie wyglądała procedura wystrzału rakiet i jaka infrastruktura znajdowała się na poligonie. Szlak o długości 16 km jest naprawdę prosty technicznie i możecie pokonać go zarówno pieszo, jak i rowerem. Rozpoczyna się i kończy na stacji kolejowej w Wierzchucinie.

Podczas wędrówki warto zwrócić uwagę nie tylko na pozostałości po hitlerowskich eksperymentach. Szlak mija między innymi Rezerwat Przyrody Jelenia Góra, uroczą rzeczkę Ryszkę (przy której zamieszczona została tablica z lokalną, romantyczną legendą) oraz byłą wieś Homer, po której pozostał dziś tylko zagubiony w środku lasu ewangelicki cmentarz z kilkoma nagrobkami. Do Wierzchucina najlepiej wybrać się w sierpniu, kiedy na poligonie odbywają się inscenizacje i prelekcje związane z jego przeszłością.

 

bez-nazwy

Szlak – oznaczenia i tablice informacyjne

Sending
User Review
4.6 (5 votes)