Hel co roku przyciąga turystów swoimi pięknymi krajobrazami, fokarium i czerwoną latarnią. Mało kto jednak wie, że wieki temu, nieopodal obecnego miasta znajdowało się inne – Stary Hel. To tam spotykali się handlarze bursztynu i śledzi, piraci, Krzyżacy broniący Helan przed Braćmi Witalijskimi – bałtyckimi najemnikami, a także rządni uciech w zamtuzach kupcy i rybacy.

Wszechobecne zepsucie mieszkańców sprowadziło na nich karę – ziemia się zatrzęsła, a miasto pochłonął Bałtyk. Podobno po dziś dzień słychać rozpaczliwe głosy w morskich głębinach.

Stary Hel stał się polską Atlantydą. Zatopionym miastem.

Bogactwo Starego Helu

Obecna linia brzegowa Mierzei Helskiej cofnięta jest o 200-250 m, widać to na starych mapach. Podobno jeszcze na początku ubiegłego wieku, przysypane piaskiem i nadgryzione zębem czasu, stały drogowskazy prowadzące do Starego Helu. Rybacy wraz z rybami wyławiali ludzkie kości, szeptali o zatopionych i wołających o pomoc, słyszeli kościelne dzwony.

Wedle podań historycznych miasto na półwyspie powstało już w IX wieku i bardzo szybko stało się gospodarczym centrum regionu. Bogaciło się na złożach bursztynu, na śledziach i skandalicznie wysokich podatkach oraz karach za kłótnie, prostytucję i niepraworządność. Mówi o tym zachowany do dzisiaj wilkierz, zbiór praw i obowiązków, którymi związani byli mieszkańcy.

Helanie płacili, lecz jednocześnie kombinowali jak uniknąć kar pieniężnych. Już w XIII wieku Stary Hel szczycił się ratuszem z zegarem mechanicznym, co było luksusem, na który nie mogło sobie pozwolić większość europejskich miast. Mieszkańcy zaczęli przenosić się poza granice miasta do miejsc, w których nie obowiązywały podatki.

Kara za grzechy

Stary Hel na planie

Stary Hel – plan miasta. Źródło: „Tryptyk helski” Mirosław Kuklik

Kara za chciwość, kłamstwa i niepraworządność nadeszła nagle. Koniec Starego Helu nastąpił w  Zielone Świątki w XVIII wieku. Miasto zniknęło pod wodą, utraciło bogactwa, ratusz z zegarem mechanicznym oraz dochodowe karczmy. Grzesznicy zginęli wskutek Bożego gniewu.

Tak mówi legenda, a prawda leży zapewne gdzieś pośrodku. Początkiem końca Starego Helu był pożar w 1572 roku, kiedy to wiele budynków spłonęło i pozostały głównie ruiny. Zachował się kościół. Bałtyk z roku na rok przejmował coraz większe pasy ziemi i krył je pod wodą, piasek zasypał stare chaty, 9 miejskich winiarni, łaźnię oraz opuszczone karczmy. Mieszańcy zaczęli przesiedlać się w głąb lądu, aż wreszcie nadbrzeżne miasto opustoszało i pozostali w nim tylko nieliczni.

Tropem Starego Helu

Ostatnie łodzie turystyczne poszukujące polskiej Atlantydy wyruszyły w dwudziestoleciu międzywojennym. Wycieczki zakończyły się w 1935, gdy na helskim nadbrzeżu rozpoczęto budowę bazy marynarki wojennej i budowniczy natrafili na ślad zatopionych ruin. Na miejsce przybyli archeolodzy, jednak ich prace zostały wkrótce przerwane.

Leżący na dnie Bałtyku Stary Hel wciąż kryje tajemnice i pobudza wyobraźnię. Czy w przyszłości ktoś dotrze do polskiej Atlantydy, czy pozostanie na zawsze zapomniana? Historycy marzą, by móc zbadać sekrety Starego Helu, a pasjonatom pozostaje śledzenie źródeł historycznych oraz poszukiwanie lokalnych legend.

Oceń artykuł
Sending
User Review
4.5 (4 votes)