Różne tradycje świąteczne w Polsce

„Wigilia” w języku łacińskim oznacza „czuwanie” – zwyczaj obchodzenia wigilii jest znany od pierwszych wieków chrześcijaństwa. Początkowo był on związany nie tylko z Bożym Narodzeniem, ale i z każdym ważniejszym dniem świątecznym w Liturgii. W Polsce wigilia Bożego Narodzenia jest celebrowana dopiero od wieku XVIII. Kulminację świętowania stanowiła dawniej głównie wieczerza złożona z potraw postnych, stopniowo pojawiały się jednak kolejne elementy, które na stałe weszły do tradycji poszczególnych regionów.

Do zwyczajów kultywowanych najczęściej można zaliczyć po dzień dzisiejszy: rozpoczynanie wieczerzy wigilijnej wraz z pojawieniem się pierwszej gwiazdy na niebie, postny charakter potraw (nie wszędzie), nakrywanie stołu białym obrusem (wraz z sianem umieszczonym pod nim), dbanie o parzystą ilość biesiadników, ale nieparzystą ilość potraw. 12 dań, które dla wielu jest jednym z symboli wigilijnych to tak naprawdę wyjątek – na cześć 12 apostołów. Jak jednak przedstawia się sytuacja w kolejnych regionach? Sprawdźmy.

Podlaskie kolędowanie

Na Podlasiu bożonarodzeniowe obrzędy przebiegają wyjątkowo z uwagi na przenikanie się kultury katolickiej oraz prawosławnej. Adwent to okres postny, pozbawiony hucznych zabaw, przeznaczony raczej dla refleksji. W regionie popularne było uczestnictwo w nabożeństwach o świcie, zwanych roratami (zwyczaj ów przyjął się później w innych częściach kraju). Na roratach charakterystyczne było granie na ligawkach – specjalnych, niezwykle donośnych trąbkach. Używano ich również o zmierzchu. Co ciekawe, zwyczaj grania na owych instrumentach przetrwał do dziś, organizowana jest nawet impreza na skalę europejską (w pierwszy weekend grudnia).

Przed rozpoczęciem świętowania bardzo istotne było dokładne sprzątanie oraz dekorowanie domostwa – m.in. wiecznie zielonymi gałązkami iglaków zatykanymi za obrazy (lub ikony) i inne elementy wystroju. Choinki tak jak w innych regionach pojawiły się później, początkowo charakterystyczne były snopy niemłóconego zboża. Dzień Wigilii był wyjątkowy z uwagi na liczne nakazy i zakazy. Podobnie jak na Mazowszu należało wcześnie wstać. Następnie konieczne było umycie się w rzece bądź strumieniu bądź w szafliku ( okrągłym drewnianym naczyniu) z wrzuconą doń monetą. Miało to zapewnić dobrobyt. Nie pożyczano, a wręcz akceptowano drobne kradzieże od innych, by zapewnić sobie pomyślność.

Stół do wieczerzy wigilijnej nakrywano białym obrusem. Zarówno prawosławni, jak i katolicy umieszczali pod nim nieco siana. U katolików liczba potraw musiała być nieparzysta – na ogół wynosiła od 5 – 7. Na wieczerzę składały się postne dania takie jak: barszcz, prażony groch, bób, ziemniaki, gotowane lub smażone ryby, solony śledź, grzyby, kompot z gruszek bądź jabłek oraz legumina z owsa. Typowa była także kutia – poza kulinarnym przeznaczeniem, potrawa ta „służyła” również do zapewnienia sobie pomyślności (poprzez podrzucanie do sufitu przy pomocy łyżki). Po wieczerzy zostawiano na stole potrawy, tak, by zmarli przodkowie również mogli ich skosztować. Pierwszego dnia świąt rozpoczynano kolędowanie, natomiast okres pomiędzy  Bożym Narodzeniem a świętem Trzech Króli nazywano Świętymi Wieczorami. Był to radosny czas, w którym unikano forsownych prac na rzecz poczęstunku, spotkań w rodzinnym i przyjacielskim gronie oraz kolędowania. Współcześnie zwyczaj ten nie jest już kultywowany, niemniej tradycja śpiewania kolęd i pastorałek przetrwała.

Podhale – świętowanie z duchami przodków

Zwane Godami święta stanowią symboliczny początek nowego roku. Do dzisiaj kultywuje się niektóre z tradycji, szczególnie na wsiach i w mniejszych miastach. A jak bywało dawniej? Zarówno w Wigilię jak i w dzień Bożego Narodzenia zapraszano do świętowania zmarłych. Czyniono to poprzez otwarcie drzwi, czy zapalanie świecy – drogowskazu w oknie. Podczas wieczerzy wigilijnej na stole stawiano dodatkowe nakrycie – specjalnie dla dusz przodków. Potrawy goszczące na stole były postne, jednak nie jadano ryb (ani niczego, co pochodziłoby z wody). Sięgano głównie po warzywa, grzyby, orzechy oraz inne zebrane w lesie składniki a także płody rolne. Potraw było dwanaście, a pierwszym daniem był zielony groch – na sypko bądź z kapustą, podawano również różnego rodzaju kasze (także z owocami), barszcz na kwasie buraczanym, suszone buraki i rzepę, fasolę z suszonymi śliwkami, pierogi z olejem konopnym, pierogi pieczone z makiem oraz kompot z suszonych owoców.

Pod misy podkładano opłatek, co miało gwarantować urodzaj tych składników, które się w niej znajdowały. Nie mogło zabraknąć chleba. Dawniej wierzono też, że całą wieczerzę należy zjeść jedną łyżką, uważając, by nie wypuścić jej z dłoni (co miało zwiastować śmierć). Po wieczerzy w gospodarstwach rolnych karmiono bydło po wieczerzy jedną łyżką każdej wigilijnej potrawy, chlebem oraz opłatkiem. Wierzono, iż zwierzęta po spożyciu takiego jadła będą mówiły ludzkim głosem. Ostatni element przesądu przetrwał do dziś – nie warto jednak podsłuchiwać, bowiem przynosi to nieszczęście, a nawet śmierć dla ciekawskiego.

Dzień Bożego Narodzenia także był związany z bliskością zmarłych. Unikano wykonywania pewnych prac (jak przesuwanie mebli, mycie czegokolwiek), nie zachowywano się głośno oraz nie gotowano – a nawet nie podgrzewano potraw, by nie rozpalać w piecu (wierzono, że jest on siedliskiem dusz przodków). Posiłek składał się więc z pozostałości wigilijnej wieczerzy podawanych na zimno. W pierwszy dzień Świąt nie opuszczano swojego domu czy zagrody – odwiedziny u rodziny czy sąsiadów trzeba było odłożyć na kolejny dzień. Bardzo istotny był również religijny aspekt – drugiego dnia świąt Bożego Narodzenia uczestniczono w mszy upamiętniającej pierwszego męczennika – św. Szczepana, a po liturgii obrzucano się owsem, grochem, bobem czy żytem, co miało symbolizować ukamienowanie, a zarazem przynosić urodzaj. Wieczorem w domach czekano na wizytę kolędników – gwarantującą pomyślność. Kolędnikom za życzenia należał się poczęstunek.

Małopolska – strojnie, choć postnie

Przygotowaniem do świąt w Małopolsce był post – dawniej praktykowano go nie tylko w Wigilię, ale przez cały okres adwentu. Takie umartwianie się miało gwarantować radosne święta. Małopolska wieczerza wigilijna, podobnie jak w innych regionach, była postna. Nie oznacza to jednak, że brakowało potraw. Zanim jednak można było zasiąść do stołu, odczytywano fragment Ewangelii oraz dzielono się opłatkiem. Rozdawano je wszystkim członkom rodziny, a po wieczerzy – zanoszono nawet zwierzętom gospodarskim. Puste nakrycie na stole, podobnie jak na Podkarpaciu było przeznaczone dla dusz przodków. Dodatkowo gospodarz nakładał na talerz chociaż łyżkę z każdej potrawy. W Wigilię na stole nie mogło zabraknąć: czerwonego barszczu z uszkami (zastępowanego niekiedy żurkiem), kapusty z grzybami, pierogów z takim nadzieniem, karpia – smażonego lub galarecie (po żydowsku), chałki (często podawanej do ryby), a także klusek z makiem oraz kompotu z suszu. Przyrządzano również zapiekane bułki pszenne z farszem (tzw. knysze), a także kulebiaki. Każda z potraw symbolizowała coś innego, przed jej spożyciem natomiast zaklinało się ją, co miało przynosić urodzaj i dobrobyt.

W regionie dużą wagę przywiązywano do świątecznego przystrajania izb. Na wsiach stawiano w kącie snop zboża (co najmniej jeden), a wiązki słomy zatykano za obrazy, makaty czy meble. Ze słomy robiono również ozdoby, którymi przystrajano sad(wierzchołek jodły, świerka bądź sosny, zwany gdzie indziej podłaźniczką, którą dopiero w XIX wieku zastąpiła popularna dzisiaj choinka). U powały zawieszano również specjalne kuliste kolebki z opłatków, przygotowane specjalnie dla Dzieciątka Jezus. Opłatek miał odpędzać złe moce oraz gwarantować pomyślność i dobrobyt. A w mieście? Do dzisiaj kultywowana jest tradycja świątecznych jarmarków oraz budowy szopek krakowskich. Od ponad 60 lat pierwszy czwartek grudnia to czas, w którym na krakowskim Rynku Głównym można podziwiać konkursowe dzieła rzemieślników, jak i twórców – amatorów. Targi Bożonarodzeniowe także odbywają się na Rynku, a w sprzedaży są rozmaite regionalne smakołyki. W regionie małopolskim popularne są również żywe szopki – można je oglądać w miastach, jak i na wsiach. Inaczej jest w przypadku kolędników, którzy odwiedzają głównie wiejskie domy, śpiewając i składając życzenia noworoczne.

Szopka krakowska. Bronisław Pięcik. Tradycje świąteczne w Polsce.

Szopka krakowska. Bronisław Pięcik. Tradycje świąteczne w Polsce.

By Rafał Korzeniowski (Own work)

[CC BY-SA 3.0], via Wikimedia Commons

Śląsk – z tradycją i godnie

Adwent na Śląsku stanowił okres intensywnych przygotowań do świąt. Miał też charakter postny – rezygnowano z hucznych zabaw na rzecz refleksji, modlitwy oraz…przepowiadania, co przyniesie nowy rok. Znaczenie miały nawet sny w kolejne niedziele adwentu. Bardzo ważne było oczywiście gruntowne wysprzątanie domu, tak, by Boże Narodzenia (nazywane też Godami i Godnymi Świętami) faktycznie przeżyć godnie.

Wigilia w regionie wiązała się z wieloma przesądami, należało też przestrzegać w tym dniu konkretnych zaleceń, tak, by nadchodzący rok przyniósł szczęście, a nie zgryzoty. Istotną kwestią pozostawała punktualność – w Wigilię należało wcześnie wstać, a przez cały dzień unikać lenistwa. W ten dzień nie warto było też nikomu niczego pożyczać (by zatrzymać dobrobyt w domu). Pranie bądź rozwieszanie prania także było zakazane – czynności te mogły bowiem sprowadzić śmierć na nadgorliwą gospodynię. By uniknąć bólu zębów oraz bólu głowy nie wbijano natomiast gwoździ ani nie rąbano drewna.

Tradycje świąteczne w Polsce.

Tradycje świąteczne w Polsce.

Wieczerza wigilijna stanowiła najważniejszy moment dnia. Przygotowanych potraw musiało wystarczyć na kolejne dwa dni, bowiem w Święta można było je jedynie odgrzewać. Przykładano dużą wagę do odświętnego ubioru oraz trzeźwości. Kolację rozpoczynano od podzielenia się opłatkiem. Pod stołem oprócz sianka kładziono siekierę lub młot (dla ochrony przed niemocą), a na zastawionym obficie stole układano różne rodzaj zbóż. Do posiłku zasiadano po całodniowym poście, a śląską wieczerzę wigilijną rozpoczynała zupa – siemieniotka (przyrządzana z konopii), lub moczka – podawana na słodko piernikowa zupa z bakaliami. Potrawy, którymi się raczono przygotowywano na bazie kasz, mąki, jarzyn, owoców, orzechów i miodu. Popularna była zupa grzybowa z gałuszkami (małymi kluskami), postne gołąbki z kaszy perłowej i grzybów a także kapusta z grochem. Dopiero wraz z upływem lat, oraz mieszaniem się wpływów kulturowych, zaczęto podawać również śledzie, smażonego karpia czy barszcz z uszkami. Na Śląsku jadano sporo słodyczy – takich jak makówki czy inne wypieki. Obdarowywanie się w Wigilię oraz strojenie choinki są znane na Śląsku od ok. XIX wieku. Zwyczaje te przywędrowały z Niemiec, wcześniej jednak na Śląsku popularne były szopki (nazywane betlejkami).

Dolny Śląsk – spotkanie różnych świątecznych tradycji

Tradycje Dolnego Śląska stanowią prawdziwy amalgamat kulturowy. Łączą się tutaj wpływy wielkopolskie, mazowieckie, kresowe, ale też niemieckie. Podobnie jak na Podkarpaciu, również w tym regionie podczas Wigilii (i całego okesu świątecznego) pamięta się o zmarłych przodkach. Wigilia od zawsze stanowiła dzień refleksji i nostalgii, a jako że wiele osób mieszkających na Dolnym Śląsku wywodziło się z innych regionów, nostalgia ta miała wymiar podwójny.

Zwyczaje związane z okresem adwentu obejmowały nie tylko post, ale też organizowanie jarmarków świątecznych, a także zapalanie w kolejne 4 niedziele świec na specjalnie przygotowanym wieńcu z jedliny. Jarmarki te odbywają się do dziś, przyciągając rzesze turystów nie tylko do Wrocławia (gdzie miejsce ma największa tego typu impreza), ale i do mniejszych miast regionu.

Wieczerzę wigilijną dopiero od końca II wojny światowej zaczęło otwierać łamanie się opłatkiem. W niektórych miejscach dzielono się nim również ze zwierzętami domowymi oraz gospodarskimi. Świąteczna kuchnia najlepiej pokazuje, jak wiele wpływów z innych kultur stworzyło kulinarne dolnośląskie dziedzictwo. W Wigilię podawano zupę, przy czym mógł to być zarówno barszcz z uszkami, jak i zupa grzybowa czy zupa rybna z rodzynkami (w okolicach Wrocławia) a nawet wywar z kapusty kiszonej, grzybów i grochu. Ważne miejsce w kuchni zajmował także susz owocowy, z którego przygotowywano nie tylko kompot, ale i zupę. Pierogi spotykane są z rozmaitymi typami nadzienia – od kapusty z grzybami, po suszone owoce, bakalie, a nawet śledzia. Na wigilijnym półmisku musiała zagościć też ryba – czy to w postaci smażonej, czy też w galarecie, a także w formie faszerowanej grzybami bądź w sałatce. Obok karpia popularne były śledzie, a także pstrągi (również wędzone). Kapusta z grochem i grzybami, kapuśniaki z ciasta drożdżowego czy kresowe kotlety z kaszy gryczanej to kolejne dania, których nie mogło brakować. Tradycyjną potrawą, którą dzielono się (łamiąc, nigdy krojąc!) podczas wieczerzy był kołacz drożdżowy. Charakterystyczna była również kutia oraz kluski z makiem.

Wielkopolska – Gwiazdor, Herody i…zupa z konopi

Święta Bożego Narodzenia nazywane w tym regionie są Gwiazdką. Z Wigilią w Wielkopolsce wiązało się kilka przesądów. Najbardziej charakterystyczny dotyczył tego, że każda kłótnia, incydent czy inna nieprzyjemność, która wydarzy się 24 grudnia będzie miała wpływ na nadchodzący rok. Prócz tego w Wigilię wróżono – przepowiadając m.in. pogodę, ilość plonów. Istotne było też to, w jaki dzień przypadało Boże Narodzenie. W Wielkopolsce zwyczaj ubierania choinki został zaadaptowany na przełomie XVIII i XIX wieku, głównie w większych ośrodkach miejskich oraz wśród szlachty. Dopiero w latach 20 XX wieku drzewka bożonarodzeniowe stały się powszechne. Wieczerzę wigilijną rozpoczynano od dzielenia się opłatkiem.

Natomiast jeśli chodzi o tradycyjne potrawy – niektóre ich przykłady przetrwały do dzisiejszych czasów, choć kultura regionalna ewoluowała wraz z upływającym czasem. W XIX wieku na stole wigilijnym nie mogło zabraknąć takich dań jak : zupa migdałowa, zupa z siemienia lnianego, polewka z maku, karp na szaro, śledź smażony w oleju, kapusta i groch kraszone olejem, szczupak z szafranem, kluski z kapustą, suszone grzyby smażone w oleju, śledzie z pyrami (ziemniakami). Kuchnia była zatem postna, lecz niekoniecznie lekkostrawna. Na deser podawano owoce, ale też ciasta – struclę z jabłkami, makowiec czy pierniki. Ryby jadano dawniej jedynie w bogatszych domach. Po II wojnie światowej menu stopniowo ulegało zmianie – do zup dołączyły grzybowa, barszcz oraz wywar z ryb, natomiast niemal zrezygnowano z polewki z siemienia lnianego, konopi oraz maku.

W Wielkopolsce w Wigilię prezentów nie rozdaje Dzieciątko, Aniołek ani Święty Mikołaj. Rola ta przypada Gwiazdorowi – choć zwyczaj ten ma krótką historię, to jednak przyjął się w regionie (głównie za sprawą ludności migrującej ze Wschodu, a także dziedzictwa lat komunistycznych). Tradycja kolędowania w Święta Bożego Narodzenia jest natomiast kultywowana od wielu lat podczas tzw. „herodów”. Wielkopolscy kolędnicy nie tylko składają życzenia czy śpiewają, ale też odgrywają scenki związane z narodzinami Jezusa. Król Herod to każdorazowo główny bohater całego widowiska, prócz niego można spotkać w orszaku: diabła, śmierć, anioła, Turka, Żyda, księdza, żołnierza, marszałka, a nawet dziada i babę. Znamienne dla tradycji było to, że żaden z kolędników nie przebiera się w strój zwierzęcy.

Pomorskie święta – długo przygotowywane i hucznie obchodzone

Na Kaszubach, stanowiących część Pomorza, Boże Narodzenie było obchodzone w sposób wyjątkowy i to już począwszy od okresu adwentowego. Na dwa tygodnie przed Wigilią rozpoczynało się chodzenie z szopką. W samą Wigilię natomiast popularne prócz tradycyjnej wieczerzy było świętowanie w ogrodach, na polach, wzbogacone o liczne obrzędy mające zapewnić pomyślność w nadchodzącym roku. Święta przygotowywane były niezwykle skrupulatnie – i nie ma w tym nic dziwnego, bowiem w okresie  od Wigilii aż do Trzech Króli prace takie jak pranie, szycie itp. były zakazane. Przykładano też wagę do odpowiedniej dekoracji domu. Konstruowano szopki, ruchome figurki oraz inne ozdoby. Wierzono ponad to, iż najlepszą wróżbą jest, gdy Wigilia przypada na niedzielę, natomiast najgorszą – gdy na środę lub piątek.

Wieczerza wigilijna na Pomorzu (oraz Kaszubach) była oczywiście postna, a zasiadano do niej po ukazaniu się pierwszej gwiazdy na niebie. Potraw mogło być zarówno 9, 12 jak i 14, a nawet 13. Jednym z ważniejszych dań pozostawał karp podawany w różnych postaciach – w galarecie, smażony, zapiekany, gotowany, a nawet w sosie z rodzynek. Prócz tego na stole nie brakowało klusek pszennych, grochu z kapustą, kapusty z grzybami, kasz, zupy grzybowej, śledzi i ziemniaków w mundurkach, zup rybnych, a nawet zupy owocowej z kluskami. Desery złożone z pierników, cukierków, orzechów oraz wypieków były przeznaczone głównie dla dzieci – niemniej talerz łakoci miał także znaczenie symboliczne – miał zapewniać pomyślność i dobrobyt. Po wieczerzy obowiązkowym punktem wieczoru (a właściwie nocy) była pasterka. Podobnie jak w czasach obecnych, święta spędzano w gronie rodzinnym.

Kujawy – połączenie tradycji chrześcijańskich i pogańskich

Na Kujawach okres bożonarodzeniowy pozostaje czasem, w którym widać zarówno wpływy liturgii katolickiej, jak i dużo starszych obrzędów zadomowionych na tych ziemiach. W dzień Wigilii obowiązywał ścisły post, którego obecnie nie przestrzega się zbyt często. Widać natomiast analogię w przypadku przygotowywania do świąt – dawniej również rozpoczynały się one wcześnie, by zapewnić dostatek na owe radosne dni. Sprzątanie nie było zadaniem jedynie dla niektórych  domowników – w porządki bożonarodzeniowe angażowano każdego.

Tradycyjna wigilijna wieczerza składała się dokładnie z dziewięciu dań: zupy z suszonych śliwek z kluskami, kapusty z grzybami, gotowanego grochu, kaszy jaglanej, śledzi, a także potraw z jabłek oraz orzechów. Typowe było również wróżenie z siana – po posiłku każdy z domowników wyciągał spod obrusa pojedyncze źdźbło. Przepowiednia ta miała dotyczyć długości życia. Pierwszego dnia świąt dzielono się opłatkiem oraz potrawami z wieczerzy ze zwierzętami trzymanymi w zagrodzie lub w domu. Świąteczne dni spędzano gwarnie i radośnie, co więcej obrzędy i zabawy odbywały się nie tylko w gronie rodzinnym. Zapraszano także znajomych oraz sąsiadów.

Element tradycji stanowiły szopki bożonarodzeniowe o bogatym wystroju, z którymi chodzili po domostwach kolędnicy. Współcześnie zwyczaj ów nie jest kultywowany na szeroką skalę, niemniej nadal funkcjonuje, jako element lokalnego kolorytu. Na Kujawach obchodzony jest bardzo uroczyście 2 lutego – Matki Boskiej Gromnicznej (dawniej Oczyszczenia Najświętszej Maryji Panny) kończący czas Bożego Narodzenia. Świecę święconą w ów dzień przechowuje się z należytym namaszczeniem, wedle ludowych wierzeń ma ona bowiem uzdrawiającą moc.

Mazowsze – pragmatyzm i starodawne wierzenia

Na Mazowszu dużą wagę przykładało się (i nadal tak jest) do etosu pracy. Do Bożego Narodzenia przygotowywano się bardzo dokładnie, łuskano fasolę, przędzono na kołowrotku, i wykonywano wszystkie prace „na zapas”, tak, by w święta niczego nie brakowało. W Wigilię należało przede wszystkim wcześnie powitać dzień, by móc wykonać wszystkie niezbędne prace. W dzień ten nie wolno było pożyczać. Złą wróżbę stanowiła też wizyta kobiety (jeśli była to pierwsza osoba goszcząca w domu owego dnia). Dbano nie tylko o porządek czy zgromadzenie właściwej ilości potraw – strojenie domu także było istotne – prócz snopów zboża ustawiano w izbie również świeżo ścięte drzewko (jodłę, świerk lub sosnę), a raczej jego wierzchołek – podłaźnika, zastąpionego obecnie przez choinki. Kulminacyjnym punktem dnia była oczywiście wieczerza wigilijna, rozpoczynana wspólną modlitwą oraz dzieleniem się opłatkiem. Zanim domownicy usiedli na ławie (bądź innych siedziskach) konieczne było dmuchnięcie na swoje miejsce, by nie „przysiąść” odwiedzającej nad duszy przodka.

Wieczerzę jedzono jedną łyżką, nie wypuszczając jej z ręki. Było to tym trudniejsze, że potrawy były zróżnicowane, a na stole najczęściej można było znaleźć:  żur z chlebem, barszcz grzybowy z kluskami lub z kapustą kiszoną, kapuśniak, kilka rodzajów ugotowanej kaszy (jęczmiennej, gryczanej, jaglanej), pierogi z grzybami lub siemieniem lnianym, racuchy na oleju rzepakowym oraz kluski – rwoki. Potrawy były więc postne, lecz sycące. Posiadały również inną „funkcję” – otóż z potraw wróżono, podobnie jak z siana znajdującego się pod śnieżnobiałym obrusem. Wieczór wigilijny był uznawany za magiczny – toteż również w drodze na Pasterkę wypatrywano znaków, mających prognozować przyszłoroczny urodzaj bądź brak plonów.

Warmia i Mazury – świąteczny tygiel kulturowy

Do Bożego Narodzenia, zwanego Godnymi Świętami przygotowywano się od okresu adwentu. Elementem symbolicznej dekoracji typowym dla Warmii i Mazur był wieniec adwentowy na 4 świece, zawieszany pod sufitem. Zamiast choinki, sprowadzonej na Warmię i Mazury stosunkowo niedawno, ustawiano w kącie sosnową gałąź bądź snop zboża. Tradycyjna Wigilia wyglądała o wiele inaczej, niż w pozostałych częściach Polski. Jej obchody nie mają długiej tradycji, zwyczaj zaczęto kultywować na Warmii i Mazurach dopiero w początkach XX wieku. Dzień rozpoczynał się od porannej jutrzni (zamiast pasterki o północy), a podczas nabożeństwa można było obejrzeć spektakl jasełek. Najważniejszą częścią Wigilii była wieczerza. Zanim jednak na stół podawane były dania (wcale nie postne!), dzieci otrzymywały prezenty. Co ciekawe, na Warmii i Mazurach rozdawał je Mikołaj (zwany Nikolusem albo Szemelem). Zwyczaj dzielenia się opłatkiem nie przyjął się w regionie, wśród typowych potraw wigilijnych znajdowały się natomiast: pieczona gęś z jabłkami, kiełbasa gęsia, ale także ryby słodkowodne – karp, sandacz bądź sieja, oraz morskie, jak śledź. Daniem popularnym był także groch z kapustą, a jako dodatek podawano chleb razowy. Nie brakowało łakoci – ciastek kardamonowych, makowca.

Pierwszy dzień Godnych Świąt rozpoczynano od wczesnoporannej mszy. Po powrocie z kościoła pozostawano w domu. Potrawy jadane w Boże Narodzenie miały zapewniać pomyślność w nadchodzącym roku – podawano biały groch gotowany z wędzonym boczkiem (oraz czasami kiełbasą), smażoną gęś,   W drugi dzień świąt odwiedzano krewnych. W dniach od 25 grudnia do święta Trzech Króli rozpoczynał się na Warmii niezwykły okres – wykonywano tylko konieczne prace, nie zabijano zwierząt, by nie sprowadzić na dom nieszczęścia, nie dawano też nikomu podarunków, nie wypiekano chleba. Dni te służyły świętowaniu, można było też przewidzieć aurę na kolejny rok, a wieczorami spotykano się by kolędować.

Oceń artykuł
Sending
User Review
4.33 (3 votes)